Wyprzedaży czas zacząć

Tagi: , , , , , ,

Ruszyła maszyna po szynach ospale. Powoli co raz więcej sklepów przystępuje do akcji zwanej powszechnie WYPRZEDAŻ. Ludzie jak opętani zaczną latać po sklepach w poszukiwaniu najlepszych kąsków. Najbliższa niedziela przeminie zapewne pod znakiem rodzinnej wyprawy do Manufaktury bądź Złotych Tarasów. Jak zwykle panowie pójdą na lewo w poszukiwaniu sklepów sportowych i elektroniki, panie na prawo w poszukiwaniu…wszystkiego innego.

Wyprzedaży czas zacząć

Trzeba przyznać, że sklepy próbując wyczyścić swoje magazyny przed następną kolekcją, potrafią nas mile zaskoczyć. Niektóre przeceny mogą nawet sięgać 70%! Co prawda trochę to boli, kiedy znajdzie się swój ciuch, kupiony wcześniej za dwukrotnie wyższą sumę. Jednak czasami zniżki nie wróżą niczego dobrego. Trzeba pamiętać, że niekoniecznie im taniej tym lepiej. Cena nie zawsze wskazuje na jakość produktu, ale zegarki za 20 PLN mają prawo budzić pewne wątpliwości. Warto sprawdzić czy produkt, który oglądamy nie posiada żadnych defektów. Takie właśnie towary odkładane są na dno magazynu, który w czasie wyprzedaży zostaje przecież „odświeżany”. Kolejna pułapka to „szczere” obniżki cen dla dobra klienta. Czasem faktycznie za produkt zapłacimy mniej niż zazwyczaj. Może się jednak zdarzyć tak, że wcześniej telewizor LCD kosztował 1473 zł, a na wyprzedaży pojawiła się kartka z ceną 1473 zł i przekreśloną 2035 zł. W pewnym sensie można powiedzieć, że staniał. Takie i inne brudne chwyty stosują czasami markety by zjednać sobie serca i portfele klientów. Co roku zresztą media przestrzegają przed zabiegami marketingowców. Nie wiem na ile jest to skuteczne. Może jakiś procent Polaków będzie nieco mądrzejszy. W końcu kropla drąży skałę. Ale i tak centra handlowe zaleją pielgrzymki ludzi pełnych zapału i nadziei na sukces. I przyznam, że sama do nich dołączę. Może wybiorę się w środku tygodnia przed południem, by ominąć tłumy, ale z pewnością nie wyjdę z pustymi rękami.

1 komentarz

  1. teczowa napisał:

    Nie znoszę wyprzedaży. Tłumy, tłumy i jeszcze raz tłumy. I te zawistne spojrzenia, jak idziesz z czymś ciekawym do przymierzalni ;). Poza tym faktycznie wiele obniżek jest odpowiednio “preparowanych”.

Skomentuj wpis